Press "Enter" to skip to content

Załamanie w polskim przemyśle

Sytuacja firm przemysłowych w Polsce nie była tak mizerna od czasów kryzysu finansowego z 2008 roku. Infekujący gospodarkę koronawirus dopiero się rozkręca.

Marcowe wyniki badań PMI wykazały pierwsze skutki gospodarcze coraz szybciej rozprzestrzeniającej się epidemii koronawirusa w Europie. Produkcja, nowe zmówienia oraz eksport spadły w najszybszym tempie od grudnia 2008 roku, czyli od najczarniejszych dni światowego kryzysu finansowego – wynika z opublikowanych we wtorek wyników badań IHS Markit. Indeks, obrazujący formę, w jakiej są przedsiębiorstwa przemysłowe w Polsce, spadł w marcu z 48,2 do 42,4 pkt. Ekonomiści spodziewali się załamania, ale nie tak dużego – prognozy wskazywały na obniżkę do 45,1 pkt.

Największy spadek w historii

Mamy ogromne tąpniecie we wskaźniku nastrojów logistyki menedżerów w marcu. W ujęciu miesięcznym skala spadku (o 5,8 pkt) jest największa w historii badania.

IHS Markit PMI Polskiego Sektora Przemysłowego to złożony, zbiorczy wskaźnik opracowany w celu zobrazowania kondycji polskiego sektora przemysłowego. Jest kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów – nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Każda wartość głównego wskaźnika powyżej 50 oznacza ogólną poprawę warunków w sektorze. Poniżej – pogorszenie.

„Warunki gospodarcze w polskim przemyśle pogorszyły się w najszybszym tempie od kwietnia 2009, a załamanie w sektorze trwa już 17 miesięcy” – czytamy w komunikacie. – Tempo spadku produkcji i nowych zamówień było najszybsze od grudnia 2008 roku, poziom zatrudnienia obniżył się najszybciej od lipca 2009 roku, a główny wskaźnik PMI zarejestrował najniższą wartość od kwietnia 2009 roku”

Trevor Balchin, ekonomista IHS Markit.

Odczytując wyniki z końca 2008 r., wskaźniki produkcji, nowych zamówień i eksportu odnotowały w marcu najszybsze spadki w historii badań, czyli od czerwca 1998 roku.

Odczyty danych były by jeszcze gorsze

Spadek indeksu byłby jeszcze większy, gdyby nie jego składowa – Wskaźnik Czasu Dostaw (w marcu czas dostaw surowców wydłużył się w największym stopniu w historii badań). Zwykle opóźnienia w dostawach są oznaką wzrostu popytu (dlatego wskaźnik tej zmiennej jest indeksem odwróconym). Niestety – nie tym razem.

Źródło: IHS Markit

Obecne pogorszenie wydajności zaopatrzeniowców odzwierciedla zakłócenia w łańcuchach dostaw na całym świecie wywołane wybuchem epidemii COVID-19.

Źródło: IHS Markit

Będzie jeszcze gorzej

Producenci nie spodziewają się rychłej poprawy. Ich Prognozy odnośnie do nadchodzących 12 miesięcy znacznie się pogorszyły – spadły do najniższego poziomu od początku istnienia Wskaźnika Przyszłej Produkcji, czyli od prawie ośmiu lat. W tym przypadku również winny jest koronawirus i spodziewane przez przedsiębiorców jego długofalowe konsekwencje.

Zła sytuacja, w jakiej znalazła się polska gospodarka tuż po wybuchu pandemii koronawirusa, uległa pogorszeniu. Z pewnością zasadne jest stwierdzenie, że dziś jest jeszcze gorsza niż w momencie marcowego badania, gdyż pojawiły się nowe ograniczenia i utrudnienia uderzające w wiele branż i całe sektory gospodarki.

Na podstawie dzisiejszych danych ze stuprocentową pewnością można mówić o czekającej nas dużej recesji w drugim kwartale 2020 roku, rzędu 5-10 proc. (w porównaniu z drugim kwartałem 2019 r.). W całym 2020 roku recesja jest także najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Bez odpowiedzi pozostaje tylko pytanie, jak duża będzie jej skala

Przemysł polski ucierpi za sprawą koronawirusa

W obecnych warunkach produkcja jest utrudniona – o ile nie niemożliwa, ale zarazem i popyt jest wygaszony. Opinie menedżerów logistyki w różnych krajach sygnalizują podobne zjawiska – choć z różnym natężeniem.

Marcowy wynik PMI dla polskiego przemysłu to efekt spadku nowych zamówień oraz zawieszania produkcji. Wprawdzie analitycy IHS Markit wskazują, że brak nowych zamówień pozwala zrealizować zaległe, ale tych – jak wiemy z ostatnich miesięcy – było już niewiele. Dla części firm z kolei przestoje wynikały z braku materiałów i surowców. Istnieją branże, takie jak np. motoryzacja, których działalność de facto zawieszono. Brak produkcji to spadki zatrudnienia – chociaż w przypadku tego ostatniego skala zwolnień zależy od trudności w znalezieniu pracowników o danych kompetencjach. Ponadto proces redukcji rozłoży się na kolejne trzy miesiące, z uwagi na sztywność polskiego rynku pracy (dla porównania, na elastycznym rynku pracy USA pierwszy tydzień ograniczeń przyniósł 3,3 mln wniosków o zasiłek na ok. 160 mln pracujących).

Nawarstwienie zapasów tym bardziej będzie redukować zapotrzebowanie na pracę – ewidentnie nie ma popytu na istniejące produkty i utrzymywanie procesów produkcyjnych może być ekonomicznie nieuzasadnione. Obserwujemy zmniejszanie zapasów środków produkcji – to strategia długookresowo minimalizująca koszty – z jednej strony pozyskanie nowych materiałów może być w warunkach dzisiejszych ograniczeń utrudnione, a przez to bardzo kosztowne; z drugiej strony – to strategia na zwiększanie płynności, tak bardzo potrzebnej przed nadchodzącą recesją.

Dowiedz się więcej: Stopy procentowe w czasie pandemii

Jedynym czynnikiem, który ciągnie w górę marcowy PMI, jest wskaźnik czasu dostaw. Jest on zaprojektowany w sposób, w którym opóźnienia w dostawach są znakiem przewagi popytu nad podażą. Sytuacja taka jak obecnie, kiedy załamanie procesu produkcyjnego opóźnia dostawy, jest fałszywie pozytywnym wynikiem. Dlatego marcowy wynik prawdopodobnie spadłby poniżej 40 pkt (ostatni raz obserwowane w Polsce w 2008 roku), gdyby interpretacja subwskaźnika była adekwatna do bieżących warunków.

Nie zaskakuje, że rokowania na przyszłość menedżerów logistyki są bardzo złe. Koronawirus zamroził aktywność gospodarczą większości branż, całkowicie zmienił preferencje konsumentów i wprowadził ogromną niepewność jutra. Nie jesteśmy jeszcze w fazie, by mówić, kiedy osiągniemy dno i z jakich wartości będziemy się odbijać. Ponadto, w okresie kiedy przeprowadzano ankietę (12-25 marca) tarcza antykryzysowa miała jeszcze bardzo niekonkretny kształt. Ponadto jej obecna formuła słabo wspiera duże podmioty. Taka sytuacja nie sprzyja optymizmowi. Czekamy więc na lepsze wyniki epidemiologiczne, oraz drugą, wzmocnioną wersję tarczy.

Źródło: Forbes.

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »