Press "Enter" to skip to content

W co pogrywa sobie Turcja z Ameryką?

Turecki Prezydent wiedział co robi, kiedy postanowił zmierzyć się z działaniami podjętymi ze strony amerykańskiej administracji, przejawiającymi się w nałożeniu ceł na turecką stal i aluminium, nałożeniu sankcji na tureckich urzędników państwowych oraz ataku spekulacyjnego na turecką walutę. Wydaję się niemal pewne, że ryzyko swoich wcześniejszych posunięć miał skalkulowane i potwierdzać to może fakt złożonej obietnicy, że Stany Zjednoczone “będą żałować” tego, co zrobiły.

Jaki może być plan Turcji, który tak bardzo rozdrażnił kluczowego sojusznika? Odpowiedź jest jedna. Tureckie zbliżenie ze Wschodem, czyli Chińską Republiką Ludową, wrogiem numer jeden Stanów Zjednoczonych.

W związku z szybkim pędem Turcji zmierzającym do większej gospodarczej i strategicznej integracji ze Wschodem, niegdyś popularne tureckie marzenie o integracji z Zachodem poprzez Unię Europejską, może odejść w zapomnienie. Przynajmniej na jakiś czas. Po zawarciu umów obronnych z Federacją Rosyjską, dotyczących zakupu najnowocześniejszego systemu rakietowego S-400 i wejście w sojusz militarny z Iranem i Rosją w Syrii, Turcja wkroczyła w nową erę współpracy wojskowej. Nagłe przejście Turcji na stronę państw wspierających rządy syryjskiego prezydenta nie powinno nikogo dziwić, gdyż jawne opowiadanie się Stanów Zjednoczonych za utworzeniem państwa kurdyjskiego oznacza w rzeczywistości rozbiór Turcji. Prezydent Erdogan na pewno na to nie pozwoli, więc sprzymierzenie się przeciwko stronie amerykańskiej było pewne i w zupełności zrozumiałe. Ponadto, oznaki polityki ukierunkowanej w stronę Chin mają już miejsce w szerszym regionalnym porozumieniu strategicznym i wspólnej wizji alternatywnego porządku światowego, która obejmowałaby znacznie więcej niż tylko współpracę wojskową.

Nie tak dawno temu Turcja wzięła udział w szczycie grupy BRICS (grupa, która otwartym tekstem mówi o zakończeniu światowej dominacji Stanów Zjednoczonych) organizowanym w Republice Południowej Afryki, wyraźnie deklarując chęci i aspiracje zostania członkiem grupy, czyniąc ją “BRICST”. Ponadto ogłosiła zamiar handlu z Rosją, Chinami i Iranem w walutach lokalnych, co oznacza, że Turcja wyraźnie zaczyna odbiegać od bloku zachodniego. Turcja zyska przez to możliwości pozwalające obejść główne kierunki polityki Stanów Zjednoczonych, takich jak na przykład sankcje nałożone na Iran. Ponadto będzie miała więcej możliwości na niezależną politykę, odrzucając wpływy NATO lub presję wywiązania się ze swoich zobowiązań.

Dwie kwestie wyraźnie wskazują na otwarcie się Turcji w poszukiwaniu nowych strategicznych kierunków swojej polityki zagranicznej. W oświadczeniu w  New York Times z 10 sierpnia 2018 r. Erdogan argumentował, że Turcja poważnie traktuje “poszukiwania nowych przyjaciół i sojuszników”. Niewątpliwie teraz Chiny znajdują się na szczycie listy nowych przyjaciół. W 100-dniowym planie działania ujawnionym przez rząd turecki, który opiera się na  wdrożeniu zrównoważonej polityki w każdym sektorze, Chiny zostały wymienione w kilku obszarach jako partner gospodarczy i źródło zewnętrznych inwestycji, które mogą pomóc w przeciwdziałaniu gwałtownego spadku notowań tureckiej liry. Nic dziwnego biorąc pod uwagę fakt, że w okresie poprzedzającym ogłoszenie planu na 100 dni rządów, tureckie Ministerstwo Skarbu i Finansów ogłosiło, że uzyskało nową linię kredytową od Chin, którą wycenia się co najmniej na 3,6 miliarda amerykańskich dolarów.

Zaciąganie coraz większych kredytów nie odzwierciedla ogólnej sytuacji gospodarczej w długim terminie w kategoriach pozytywnych, jednak Turcja nie ma innego wyboru niż ucieczka w nowe zagraniczne długi. Tureckie firmy pożyczyły około 300 miliardów amerykańskich dolarów w obcej walucie, a teraz muszą spłacać te kredyty w zdewaluowanej lirze tureckiej. Powagi sytuacji dodaje fakt, że większość długu została wydana, gdy lira turecka notowana była za mniej niż 2 dolary. Obecnie wartość transakcji przekracza 6 dolarów, co potraja obsługę spłaty długów.

W związku z tym, że schizma między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską staje się coraz bardziej widoczna w kwestii NATO, a możliwości ze strony świata wschodniego pukają do tureckich drzwi, można oczekiwać, że Turcja będzie starała się uzyskać z tego tytułu wszelkie możliwe korzyści. Takim przejawem nadarzającej się okazji była niezapowiedziana wizyta przywódcy Kataru w Turcji. Wizyta ta, oprócz podkreślenia zmiany kierunku polityki Kataru w wyniku rozłamu z Arabią Saudyjską w stronę Turcji, rzuciła również światło na to, że Turcja skorzysta z każdej sytuacji, która będzie w jej interesie. Pomoc finansowa Kataru, ogłoszona podczas wizyty, miała znaczący, kojący wpływ na turecką gospodarkę. Katarskie przedstawicielstwo ogłosiło, że kraj dokona inwestycji, a także zdeponuje pieniądze w wysokości 15 miliardów amerykańskich dolarów w Turcji. Urzędnicy tureccy poinformowali, że inwestycje zostaną skierowane bezpośrednio do tureckich banków i rynków finansowych, rzekomo w celu przeciwdziałaniom w związku z amerykańskimi cłami na stal i aluminium. Katarski lider Al-Thani potwierdził bezpośrednie plany inwestycyjne w Turcji.

Jednak Turcja wciąż nie może kroczyć ścieżką, która doprowadzi do integracji ze Wschodem i całkowicie lub częściowo opuści świat zachodni. W rzeczywistości Zachód pozostaje największym rynkiem eksportowym Turcji, a przynajmniej niektóre z głównych krajów europejskich, takich jak Holandia i Niemcy, nie mają zamiaru podpisania się pod unilateralizmem Stanów Zjednoczonych wobec Turcji. W rzeczywistości kraje te zaczęły normalizować swoje stosunki, wprowadzając dwustronną działalność handlową do poziomu sprzed wcześniejszych napięć. Tureccy urzędnicy mówili o potrzebie poprawy stosunków z Niemcami. Ponadto niemieccy przedstawiciele rozważają różne możliwości pomocy skierowanej dla Turcji. Prezydent Erdogan złoży również oficjalną wizytę pod koniec września w Niemczech. Dlatego, jeśli Niemcy wyrażają swoje zmartwienie sytuacją w Turcji, to jest to kolejna szansa do zawiązania lepszych układów. Inwestycje pochodzące z Kataru i inwestycje, które prawdopodobnie napłyną z Chin i krajów UE, wydają się być tym czego Turcji potrzebuje, aby uniknąć zwrócenia się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) z prośbą o pomoc finansową, w zamian za drastyczne reformy gospodarcze.

Dla samych Chin, Turcja, po Iranie i Pakistanie, jest kolejnym ogniwem terytorialnym łączącym Nowy Jedwabny Szlak z Europą. Aby wzmocnić swoje stosunki z Chinami, Turcja najprawdopodobniej zaoferuje swoje nadmorskie porty. Chińska państwowa spółka żeglugowa COSCO Pacific posiada już 65% trzeciego co do wielkości tureckiego portu, a oba kraje mogą rozszerzyć swoje partnerstwa w innych portach Turcji, przy Morzu Śródziemnym, Morzu Egejskim i Morzu Czarnym, łącząc wszystkie te porty poprzez sieć kolejową.

Położenie geograficzne Turcji daje jej wiele korzyści, ze względu na centralne położenie w połączeniu między Europą a Azją Środkową, która dalej łączy się z Chinami. Tureckie położenie powoduje, iż interesy chińskie i tureckie w kwestii utworzenia Nowego Jedwabnego Szlaku Handlowego są ze sobą zbieżne. Strategia centralnego położenia Turcji w tym obszarze daje jej możliwość rozszerzenia międzynarodowego handlu.

Prognozy w zachodnich mediach, dotyczące ryzyka “wchłonięcia” Turcji przez Chiny wydają się całkowicie nietrafne i nad wyraz przesadzone. Na przykład, pomimo rosnących napięć między UE a Turcją, UE nadal pozostaje zdecydowanie największym tureckim rynkiem eksportowym. Według tureckiego instytutu statystycznego w 2017 roku, całkowity eksport Turcji do Chin stanowił równowartość – w ujęciu dolarowym – tylko 19,4% eksportu towarów do Niemiec lub 33,9% eksportu towarów do Stanów Zjednoczonych. Według danych Banku Centralnego Turcji w kwietniu 2018 r., aż 72,1% zagranicznych bezpośrednich inwestycji w Turcji pochodziło z Europy, 7,6% ze Stanów Zjednoczonych, a z Chin wynosił minimalnie 1,1%.

Oczywiście nie ma wątpliwości, że udział ten wzrośnie w najbliższych latach, a zbliżenie handlowe Turcji z Chinami nie oznacza, że ​​Turcja całkowicie rezygnuje z handlu z Zachodem. Pewne jest to, że 4-ro milionowa turecka diaspora żyjąca obecnie w Europie, nadal będzie ważnym czynnikiem kształtującym stosunki gospodarcze Turcji z UE w nadchodzących latach.

Zarówno Chiny, jak i Turcja mają swoje konkretne powody do zacieśnienia wzajemnych stosunków. Dla Chin, Turcja jest ostatnim kluczem do budowy jednej odnogi Nowego Jedwabnego Szlaku, aby połączyć Chiny z Europą, Bałkanami i Bliskim Wschodem. W przypadku Turcji, Chiny są odpowiednim krajem, aby starać się o nowy zastrzyk funduszy na inwestycje, a tym samym zdywersyfikować portfel handlowy i gospodarczy Turcji, aby zminimalizować wpływ amerykańskiej polityki gospodarczej, która zaczęła wpędzać kraj w stronę zapaści gospodarczej. W przypadku Turcji głównym celem pozostaje dywersyfikacja i mniejsze uzależnienie od Zachodu. W związku z tym Turcja nie będzie “konsumowana” przez Chiny, jak wydaje się to zachodnim ekspertom. Wręcz przeciwnie, obecność Chin pomoże Turcji odizolować się od wstrząsów gospodarczych zadawanych z Zachodu, zwłaszcza ze strony Stanów Zjednoczonych. Jeśli nie dojdzie do kontrolowanej z Zachodu zmiany rządu tureckiego, to Turcja odrodzi się jako regionalne mocarstwo.

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »