Press "Enter" to skip to content

Świat w ogniu wojny handlowej

Obowiązujący trzydziestodniowy okres, który ogłosiła na początku maja administracja Stanów Zjednoczonych do ewentualnych negocjacji w sprawie wymiany handlowej między Kanadą, Meksykiem i Unią Europejską, dawał nadzieje, że widmo wojny handlowej zostanie zażegnane. Niestety nic bardziej mylnego, pomimo wielu spotkań przedstawicieli wysokiego szczebla nie udało się wypracować wspólnego gospodarczego rozwiązania. Nikt nie może czuć się pewnie, nawet bliski amerykański sojusznik jak Japonia, której nie obowiązywał nawet okres negocjacyjny. Decyzja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa o nałożeniu ceł importowych na stal i aluminium z Kanady, Meksyku i Unii Europejskiej oraz decyzja o amerykańskich taryfach celnych na około 800 towarów z Chin spowodowała oburzenie liczących się państw.

Pomimo, że amerykańskie cła na produkty importowane z Chin mają obowiązywać dopiero od lipca, to Chiny jako pierwsze zdecydowały się na zdecydowaną odpowiedź. Wcześniej jednak, w ramach toczących się rozmów negocjacyjnych Chiny zaproponowały, że zwiększą import amerykańskich surowców energetycznych, surowców rolnych i artykułów przemysłowych w pierwszym roku trwania umowy o wartości $70 miliardów. Propozycja chińska nie została jednak przyjęta w pełni, gdyż Stany Zjednoczone mimo wszystko weszły na drogę dalszej eskalacji. Na liście towarów importowych ze Stanów Zjednoczonych do Chin objętych zwiększonymi taryfami celnymi znajdują się między innymi surowce rolne takie jak pszenica, kukurydza, soja, sorgo czy wołowina. Import amerykańskich surowców rolnych w roku 2017 był wart około $24,1 miliarda, co odpowiada za 19% całego importu chińskiego surowców rolnych wycenianego na $125,86 miliarda.  Ponadto Chiny dodatkowo nałożył cła na takie produkty jak świeże owoce i warzywa, wino, wieprzowina czy orzechy.

Z kolei w Izbie Reprezentantów w Stanach Zjednoczonych przeszła ustawa, która komplikuje zasady zagranicznego inwestowania w amerykańskie spółki, zwłaszcza w te o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa narodowego. Prezydenta Donald Trump otwarcie oskarża Chiny o nieuczciwe praktyki handlowe i nieuczciwe naruszanie amerykańskiej własności intelektualnej. Ustawa jest więc, sposobem do ograniczenia możliwości wykradania przez Chiny rozwiązań technologicznych stosowanych przez amerykańskie podmioty. Technologia jest obszarem, w którym liczące się państwa na światowej szachownicy starają się zyskać przewagę, bo technologia to rozwój gospodarczy, a także zwiększenie możliwości militarnych. Departament Skarbu starał się o przepisy, które blokowały by możliwość wykupu amerykańskich podmiotów przemysłowych, ważnych pod względem bezpieczeństwa państwa przez podmioty z co najmniej 25% udziałami kapitału chińskiego. Ponadto, ma również dojść do blokowania eksportu technologii do Chin. Inwestycje chińskie w Stanach Zjednoczonych spadły w pierwszych pięciu miesiącach tego roku o 92% do najniższego poziomu od siedmiu lat, a mianowicie do wartości $1,8 miliarda. Z kolei Chiny otwierają kolejne sektory gospodarki na zagraniczne inwestycje i uszczuplają przepisy, między innymi w sektorze energetycznym, infrastruktury i transporcie.

Nałożenie ceł importowych na stal i aluminium przez Stany Zjednoczone wywołały odpowiedź nie tylko samego Państwie Środka ale także Kanady, Meksyku, Unii Europejskiej, Turcji, Rosji i także w Indii.

Na terenie Unii Europejskiej, od 22 czerwca zaczęły obowiązywać taryfy celne nałożone na szeroką listę towarów pochodzących ze Stanów Zjednoczonych, między innymi dodatkowymi opłatami zostanie obłożony import produktów ze stali, soku pomarańczowego, bourbonu whiskey, motocykli, odzieży wierzchniej i obuwia, żaglówek i motorówek. Szacowana wartość towarów objętych opłatami celnymi wynosi $3,2 miliarda. Z odwetowego ruchu Unii Europejskiej ucierpi przede wszystkim ikona amerykańskiego przemysłu motocyklowego, a mianowicie Harley-Davidson. Jak poinformowała firma taryfy celne wzrosły z poziomu 6% do 31%, co spowoduje średni wzrost ceny eksportu motocykla ze Stanów Zjednoczonych o $2 200. W zeszłym roku Harley-Davidson sprzedał około 40 tys. nowych motocykli w Europie, co stanowi równowartość sześcioletniej światowej sprzedaży. Oznacza to, że rynek europejski dla producenta motocykli jest na drugim miejscu po rynku rodzimym w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe firma Harley-Davidson ogłosiła, że zamierza przenieść część produkcji poza amerykańskie granice, co spotkało się z niezadowoleniem ze strony prezydenta Donalda Trumpa.

Miłośnicy amerykańskiej whiskey również będą musieli się liczyć z wyższymi cenami na sklepowych półkach. Zdaniem przedstawiciela właściciela marki Jack Daniels nałożenie 25% taryf celnych na importowaną whiskey ze Stanów Zjednoczonych, może spowodować podwyżkę cen nawet o 10%. Rynek amerykański jest jednak największy pod względem sprzedaży, ale rynek europejski również odpowiada za znaczny procent sprzedaży ogólnie. Ponadto, firma sprzedaje swoje flagowe whiskey na cały świat, jak podaje Phil Lynch sprzedaż dociera do 170 krajów. Kolejna marka, która musi liczyć się z utrudnieniami w eksporcie swoich produktów do Unii Europejskiej jest znana amerykańska marka Abercrombie i Levis Strauss. Oczywiście na odpowiedź na europejskie cła ze strony administracji amerykańskiej nie trzeba było długo czekać i Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone rozważają nałożenie opłat celnych na eksport samochodów z Europy w wysokości 20%, co w przypadku wartości samochodów stwarza znaczącą barierę handlową. Rynek amerykański jest największym rynkiem eksportowym samochodów, odpowiadając za przeszło 25% eksportu ogółem. Jeśli chodzi samą wartość europejskiego eksportu to największą cześć stanowi eksport niemiecki, odpowiadając za ponad połowę, natomiast na drugim miejscu jest eksport Wielkiej Brytanii.

Z kolei od 1 lipca, Kanada planuje obłożenie cłami importowymi amerykańskie wyroby ze stali i aluminium o wartości $12,8 miliarda, odpowiednio w wielkości 25% i 10%. Ponadto restrykcje mają objąć również import ze Stanów Zjednoczonych syropu klonowego, whiskey oraz soku pomarańczowego czy nawet import pizzy Pełna lista towarów dostępna pod niniejszym linkiem. Amerykanie muszą się liczyć z wyższymi opłatami za sprowadzane towary za swojej południowej granicy, czyli z Meksyku, który również zdecydował się na restrykcje celne. Wartość towarów objętych opłatami celnymi wycenia się na $3 miliardy i obejmują między innymi wieprzowinę, jabłka, ziemniaki, whiskey oraz różne rodzaje sera. Trzeba tutaj zaznaczyć iż rynek meksykański jest największym rynkiem sprzedaży wieprzowiny ze Stanów Zjednoczonych, gdzie szacuje się, że Meksyk odpowiada za około 25% całego amerykańskiego eksportu wieprzowiny.

Weszły również w życie tureckie cła na towary amerykańskie o łącznej wartości $267 milionów, obejmujące 22 produkty, w tym między innymi węgiel, papier, orzechy włoskie, migdały, tytoń, ryż, whisky, samochody, kosmetyki, maszyny i sprzęt oraz produkty petrochemiczne. Indie dołączyły do wcześniej wspomnianych państw i zdecydowały się na opodatkowanie amerykańskich produktów, takich jak stal i aluminium oraz migdały, jabłka i niektóre produkty metalowe. Rosja również podejmuje środki zaradcze i planuje cła importowe na szereg amerykańskich towarów, jednak na chwilę obecną nie jest znana pełna lista towarów objęta opłatami celnymi. Wspomina się głównie o ocleniu maszyn do budowy dróg, które Rosja sprowadza ze Stanów Zjednoczonych.

Całe to szaleństwo związane z nakładaniem ceł Stanów Zjednoczonych na pozostałe kraje spowoduje, że przedsiębiorstwa eksportujące będą musiały znaleźć nowych odbiorców, na miejsce tych amerykańskich, chyba że Ci zdecydują się kupować produkty po wyższych cenach. De facto jak widać, prezydent Donald Trump nakłada podatek na swoich obywateli, którzy będą zmuszeni płacić wyższe ceny za sprowadzane produkty. Ponadto, amerykańskie przedsiębiorstwa sprowadzające stal i aluminium, do wytwarzania całej gamy produktów przy produkcji których potrzebna jest stal lub aluminium, będą musieli pozyskiwać te surowce na rodzimym rynku amerykańskim. Oczywiście po wyższych cenach. Dojdzie do zjawiska, gdzie część amerykańskich przedsiębiorstw będzie zmuszona do zmiany łańcucha swoich dostaw, który wykształcił się w erze globalizacji. Amerykańskie firmy na nowo będą musiały nawiązać nowe powiązania handlowe albo tak jak w przypadku Harley-Davidson, przenieść produkcję poza granice Stanów Zjednoczonych i tym samym narazić się na gniew prezydenta Trumpa.

Do zmiany sojuszy i nawiązywania nowych dochodzi również na szczeblu politycznym. Japonia znana z faktu bycia sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, zakończyła negocjacje z Unią Europejską odnośnie podpisania umowy o wolnym handlu. Negocjacje utknęły w martwym punkcie od roku 2012, natomiast ze względu na niepewności związane z amerykańską polityką handlową, Japończycy zdecydowali się przyspieszyć i dopiąć do końca wspólną umowę handlową z Europą. Wiadomo, że więcej japońskich samochodów miałoby trafić na rynek europejski, natomiast w drugą stronę miały by popłynąć towary rolne. Ponadto, Unia Europejska jest w trakcie rozmów z Australią i Nową Zelandią na kształtem umowy o wolnych handlu między trzema stronami. Na pewno na takie decyzje miało wpływ wycofanie się Stanów Zjednoczonych z umowy TPP, która znosiła bariery handlowe pomiędzy znaczną częścią krajów rozwiniętych i rozwijających się, traktowanych jako sojusznicy amerykańscy. Tak jak rozwija się wojna celna między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, to beneficjentem takiego rozwoju sytuacji są jednocześnie Chiny i Europa, które jeszcze bardziej zbliżają się gospodarczo. W konsekwencji chińskich ceł nałożonych na Stany Zjednoczone, Chiny otwierają wcześniej regulowane segmenty gospodarki, tak aby zmniejszyć efekt niedoborów towarów i wzrostu ich cen. Dowodem tego jest promowanie współpracy chińsko-francuskiej w dostawach wołowiny do Państwa Środka, gdzie rośnie popyt klasy średniej na steki i żeberka. W tej chwili Chiny są drugim co do wielkości importerem wołowiny na świecie. Ponadto, Francja może zyskać w sprzedaży samolotów pasażerskich Airbus, gdy dojdzie do dalszej eskalacji konfliktu handlowego między dwiema największymi gospodarkami świata. Według szacunków Chiny do 2022 roku mają prześcignąć Stany Zjednoczone w rynku podróży powietrznych, natomiast do roku 2036 będą potrzebować około 16 050 nowych samolotów wycenianych na $2.5 trilliona.

Na sam koniec, zwrócimy jeszcze uwagę na listę produktów, na które Stany Zjednoczone, Kanada, Chiny i Unia Europejska oraz Meksyk nakładają taryfy celne, to jest to ta sama gama towarów. Co równie ważne, taryfy celne podzielone są na dwie grupy, gdzie wynoszą 25% oraz 10%. W takim układzie, Stany Zjednoczone nakładają taryfy celne w podanych stawkach na liczące się kraje świata, natomiast te państwa w odwecie nakładają cła importowe w tych samym stawkach co Amerykanie, na te same towary. W rzeczywistości, plan stawiający Stany Zjednoczone w pierwszej kolejności przed innymi, nie ma tutaj zastosowania, gdyż kraje rozwijające się nadal będą miały przewagę konkurencyjną w stosunku do samych Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump nie działa w interesie swojego państwa ani obywateli, tak jak administracja amerykańska stara się przedstawiać ludziom. Najbardziej na całej toczącej się “wojnie handlowej”, która w moim odczuciu jest zaplanowanym działaniem, ucierpią zwykli obywatele. Nakładanie importowych taryf celnych to nic innego jak opodatkowanie swoich własnych obywateli, którzy za towary, które sprowadzają z innych krajów będą musieli teraz zapłacić dużo więcej.

Aby nie być goło słownym, posłużę się najświeższym przykładem, a mianowicie cenami tarcicy iglastej, kiedy Donald Trump nałożył taryfy celne w wysokości 21% na sprowadzaną z Kanady tarcicę.

Jak widać na powyższym wykresie, nałożenie przez Stany Zjednoczone w przeszłości taryf celnych na kanadyjską tarcicę, spowodowało wzrosty ceny na kontrakty terminowe na The Chicago Mercantile Exchange. Ostatnia podwyżka opłat celnych do poziomu 21% mająca miejsce pod koniec zaszłego roku wywindowała ceny tarcicy iglastej z poziomu około $400 do $600, co stanowi wzrost o 50% w około pół roku. Rosnące ceny tarcicy w Stanach Zjednoczonych to rosnące koszty budowy między innymi domów mieszkalnych.

Widać więc wyraźnie, że obecnie rozwijająca się wojna handlowa ma za zadanie wywołanie przede wszystkim wzrostu inflacji w Stanach Zjednoczonych, a także w innych znaczących krajach, która jeśli faktycznie zacznie rosnąć w dużym tempie to może spowodować okres stagflacji, czyli znaczącej inflacji w połączeniu z stagnacji w gospodarce. Rosnące ceny energii, metali przemysłowych, surowców rolnych odbiją się na kieszeniach zwykłych ludzi, natomiast amerykański Bank Centralny będzie miał pretekst do dalszych podwyżek stóp procentowych. Ponadto, wzrastająca inflacja może być narzędziem do wyjścia z historycznie najwyższego długu w historii świata, zaciąganego przez kolejne amerykańskie rządy.

W warunkach galopującej inflacji, wzrastających stóp procentowych, nadmuchanych baniek spekulacyjnych na rynku akcji, nieruchomości i obligacji oraz końcowej fazy cyklu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych, najbliższe 2-3 lata nie wygląda ciekawie i ryzyko wstąpienia wielkiej recesji gospodarczej wzrasta znacząco. W takich warunkach inwestowanie jest bardzo trudne. Galopująca amerykańska inflacja spowoduje, że wartość dolara będzie spadać, co stwarza ciekawe warunki do inwestycji między innymi w surowce rolne (poprzez ETN pod symbolem RJA), które od 2011 roku zanotowały spadek rzędu 50%, a mogą posłużyć jako zabezpieczenie naszego kapitału przed rosnącą inflacją. Jeśli inflacja będzie na tyle wysoka i będzie przewyższać oprocentowanie 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych to jest to wymarzone środowisko do inwestycji w kopalnie złota i srebra, gdyż w takich warunkach ceny metali szlachetnych na podstawie historycznych danych mocno wzrastają, tym samym widując zyski kopalni.

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »