Press "Enter" to skip to content

Najbardziej zadłużony kraj w historii świata

Stany Zjednoczone, kraj wolności i niegdyś kolebka prawdziwego kapitalizmu. Po II Wojnie Światowej niekwestionowany hegemon światowy, dominujący ekonomicznie i technologicznie. Architekt światowego systemu gospodarczego, obecnie największa gospodarka na świecie pod względem nominalnego PKB. Wzorce kulturowe i obyczajowe Stanów Zjednoczonych mają wpływ na społeczeństwa wszystkich krajów na świecie. Kto nie oglądał filmu produkcji Hollywood, słuchał amerykańskiej pop muzyki, jadł burgera z McDonald’s czy pił kawę Starbucks. Stany Zjednoczone to militarna potęga dominująca na morzach i oceanach, jej flota morska opływa cały glob wzdłuż i wszerz, a wojska stacjonują w bazach rozmieszczonych na każdym kontynencie, choćby w Japonii, Niemczech, Turcji, Brazylii, Australii czy Dżibuti w Afryce. Pomimo swoich sukcesów na arenie międzynarodowej, Stany Zjednoczone mają problem, o którym publicznie raczej się głośno nie mówi.

Wśród krajów zaliczanych do rozwiniętych gospodarczo, pierwsze miejsce na podium pod względem zadłużenia przypada właśnie Stanom Zjednoczonym. Trzeba zaznaczyć, że zadłużenie publiczne Stanów Zjednoczonych jest najwyższym zadłużeniem w historii świata. Dług narodowy z tytułu zbywalnych i niezbywalnych obligacji skarbowych na chwilę obecną przekracza  21 000 000 000 000 dolarów amerykańskich. Natomiast jeśli wziąć pod uwagę całkowite zadłużenie gospodarstw domowych, firm amerykańskich, władz lokalnych i stanowych, instytucji finansowych i władzy federalnej to kwota urośnie nam do bagatela 70 000 000 000 000 dolarów amerykańskich. Jest to ogromna suma zważywszy na fakt, iż nominalny PKB Stanów Zjednoczonych wynosi prawie 19 850 000 000 000 dolarów amerykańskich, czyli zadłużenie jest większe od rozmiarów całej amerykańskiej gospodarki i co ważniejsze zadłużenie w ogóle nie zwalnia a coraz przyspiesza.

Od chwili objęcia stanowiska prezydenta przez Donalda Trumpa, do dnia dzisiejszego dług publiczny z 19 800 miliardów dolarów  wzrósł do ponad 21 000 miliardów dolarów amerykańskich. Jest to wzrost przeszło 6% w stosunku rocznym. Aby jeszcze w większym stopniu oddać narastający problem to przedstawię parę porównań.

W ciągu pojedynczego dnia, od zeszłego czwartku do zeszłego piątku, dług narodowy wzrósł o 73 miliardy dolarów.  W JEDEN DZIEŃ. 73 miliardy dolarów jest większe niż kapitalizacja głównych firm takich jak General Motors, Ford  i Southwest Airlines. W samym tylko lutym, dług narodowy wzrósł o zdumiewające 215 miliardy dolarów, które jest większe niż PKB Nowej Zelandii czy Grecji. Ponadto jest to dwa razy więcej niż PKB Meksyku.

Długoterminowe prognozy budżetowe, przeprowadzone przez Congressional Budget Office, również nie napawają optymizmem, a wręcz odwrotnie. Skłaniają do głębokiej refleksji nad przyszłością gospodarki Stanów Zjednoczonych. Poniżej przedstawiam prognozę sięgającą roku 2050 roku odnośnie długu publicznego.

Według długoterminowych szacunków, do roku 2045-2050  dług publiczny Stanów Zjednoczonych ma osiągnąć poziom 150% PKB. Zasadniczą kwestią jest to, że wzrost zadłużenia jest wyższy od wzrostu PKB. Jest to niezwykle ważne, aby zrozumieć powagę sytuacji. Przykładowo, w ubiegłym roku gospodarka USA wzrosła o 2,5% w ujęciu realnym, tj. pomniejszając o inflację. Nawet jeśli uwzględnimy inflację w obliczeniach, to wielkość amerykańskiej gospodarki wzrosła o 4,4%. Jednak dług narodowy wzrósł o 6%. Różnica może wydawać się niewielka jednak, tak nie jest. Proporcjonalnie dług publiczny wzrósł o 36% szybciej niż gospodarka USA. Szacuje się, że do roku 2035, dług publiczny w stosunku do PKB przekroczy historyczne maksimum z czasów II Wojny Światowej.

Poniżej wykresy przedstawiające deficyt budżetowy na następne lata. Jest to kolejne potwierdzenie tego, że nie obędzie się bez zaciągania kolejnych transz kredytu na pokrycie wydatków na kolejne dekady. W okresie od 1967 roku do 2017 roku nadwyżkę budżetową odnotowano jedynie w pięciu latach. Średni deficyt budżetowy na przestrzeni tych lat wynosi 2,8% w stosunku do PKB. Projekcje na następne lata przewidują pogłębianie się deficytu budżetowego.

Na finansowanie jakich obszarów Stany Zjednoczone potrzebują takich pieniędzy? Poniżej wykres prezentujący wydatki państwa na przestrzeni poprzednich lat oraz szacunki na następne dekady.

Na podstawie wykresu widzimy, że do 2050 roku wydatki na służbę zdrowia wzrosną astronomicznie, z obecnych około 5,5% w stosunku do PKB do 9,5%. Wydatki na ubezpieczenia społeczne, również mają wzrosnąć, z obecnych 5% w stosunku do PKB do 6,5 %. Widać wyraźnie, że reforma służby zdrowia i systemu ubezpieczeń społecznych jest niezwykle ważna dla Stanów Zjednoczonych. Może ona świadczyć o dalszej kondycji finansowej kraju, bo na pokrycie tych wydatków konieczne będzie finansowanie za pomocą długu.

Dopóki Stany Zjednoczone są w stanie obsługiwać odsetki płacone od zaciągniętych długów, problemu nie ma. Wierzyciele nadal będą ochoczo udzielać finansowania na wydatki budżetowe. Grafika przedstawiona poniżej może być traktowana jako alarm. Czerwony alarm.

KOSZTY ODSETEK  OD PŁACONEGO DŁUGU WZROSNĄ DO 6,2% W STOSUNKU DO PKB STANÓW ZJEDNOCZONYCH.

Szacowane koszty obsługi amerykańskiego długu publicznego mają być dwa razy wyższe niż wydatki poniesione kiedykolwiek na rozwój badań, infrastrukturę i edukację łącznie. Sytuacja wydaję się więc naprawdę poważna. W takich warunkach, dzięki napompowaniu bańki na rynku obligacji skarbowych, Stany Zjednoczone mogą pożyczać obecnie pieniądze praktycznie za darmo. Odsetki od amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych obecnie wynoszą 2,8%, a jeszcze pół roku temu odsetki wynosiły 2%. Ostatecznie od końca roku 2015 oprocentowanie 10-letnich obligacji wzrosło z 1,2% do obecnych 2,8%. Jeśli tendencja będzie się utrzymywać do możemy spodziewać się większego wzrostu oprocentowania obligacji.

Pytanie jak długo wierzyciele Stanów Zjednoczonych będą dalej udzielać kredytów na tak niski procent, w perspektywie stale rosnącego długu publicznego, który przewyższa realny wzrost gospodarki Stanów Zjednoczonych. A dalsze zaciąganie kredytów będzie prowadzić do wyższych płaconych odsetek. Największym posiadaczem obligacji amerykańskich są…Chiny. W obecnej sytuacji, administracja Donalda Trumpa grozi nałożeniem taryf na chińskie produkty z sektora high-tech, argumentując ten ruch ochroną własności intelektualnej Stanów Zjednoczonych i nadmiernym deficytem handlowym z Państwem Środka. Może to mieć negatywne skutki, dla rynku obligacji. Co jakiś czas wypływają informację o tym, by Chiny redukowały posiadanie amerykańskich obligacji. Jeśli doszłoby do wyprzedaży obligacji przez Chiny, mogłoby to doprowadzić do drastycznego wzrostu oprocentowania amerykańskich obligacji.

W sytuacji szybko rosnącego długu amerykańskiego, wzrostu krótkoterminowych stóp procentowych, bańki spekulacyjnej na rynki akcji, na rynku nieruchomości i perspektywy wojny handlowej toczonej przez administrację Donalda Trumpa, bliższa i dalsza przyszłość Stanów Zjednoczonych nie wygląda ciekawie. W najbliższym czasie możemy spodziewać się kolejnych napięć na arenie międzynarodowej, które mogą przerodzić się w faktyczną wojnę handlową między dwoma największymi gospodarkami świata, czyli USA i Chin. Sytuacja łatwo może wymknąć się z pod kontroli i od tego momentu do większego konfliktu zbrojnego jest niedaleka droga.  Tak na marginesie pisząc, w czasie wojny nie trzeba płacić zaciągniętych zobowiązań finansowych. Być może jesteśmy świadkami wczesnego upadku wielkiego państwa, pierwszego światowego hegemona. Siła ekonomiczna i militarna Stanów Zjednoczonych słabnie. Pretendentem do zajęcia pozycji Stanów Zjednoczonych są CHINY i to właśnie o nowy porządek świata toczy się gra. Wiek XIX należał do Wielkiej Brytanii, wiek XX należał do USA, natomiast wiek XXI może należeć do Chin.

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »