Press "Enter" to skip to content

Helsiński szczyt Trump-Putin

W poprzedni poniedziałek, 16 lipca miało miejsce spotkanie w cztery oczy za zamkniętymi drzwiami między prezydentem Stanów Zjednoczonych i prezydentem Federacji Rosyjskiej. Szczyt miał symboliczny wydźwięk, gdyż był zorganizowany na neutralnym gruncie, a mianowicie w finlandzkiej stolicy, Helsinkach. Była to wisienka na torcie w podróży amerykańskiego prezydenta, który zaszczycił wcześniej swoją obecnością między innymi na szczycie sojuszu NATO oraz podczas wizyty na Wyspach Brytyjskich u Królowej i Pani Premier. Cały świat ekscytował się tym wydarzeniem  i z niecierpliwością oczekiwał na ważne decyzje jakie miałyby być podjęte podczas tego spotkania. Niestety z samego spotkania niewiele możemy się dowiedzieć, co wielcy panowie wzajemnie ustalili. Nie został wystosowany żaden oficjalny komunikat z uzgodnień helsińskich, możemy natomiast zadowolić się informacjami przekazanymi podczas zorganizowanej konferencji prasowej.

Największym wygranym szczytu helsińskiego można okrzyknąć…Izrael. Premier państwa izraelskiego Benjamin Netanyahu latał w tym roku już trzykrotnie do Moskwy, a jego spotkanie z prezydentem Putinem podczas wizyty 11 lipca dotyczyło bezpośrednio obecności Iranu w Syrii, czyli de facto bezpieczeństwa narodowego Izraela. Co więcej w sobotę tuż przed helsińskim szczytem rozmowę telefoniczną odbył nie kto inny jak izraelski Premier z amerykańskim przywódcą i dotyczyła ona również kwestii Syrii i Iranu. O ile siły wojskowe rosyjskie i irańskie wspierają rząd prezydenta Bashar Assad’a w Syrii, to nie ma mowy o całkowitym wycofaniu się na tą chwilę sił irańskich z tego regionu. Wzrastająca obecność irańska w tym obszarze niepokoi Izrael i premier Netanyahu usilnie zabiegał w Waszyngtonie i Moskwie o pomoc w rozwiązaniu tej kwestii. Podczas spotkania helsińskiego przywódcy dwóch mocarstw uzgodnili, że wojska wspierane przez Iran będą trzymać się w ściśle określonej odległości, a mianowicie 80 km od okupowanych przez Izrael Wzgórz Golan.  Taka deklaracja jest sukcesem dyplomacji izraelskiej, czego nie krył Premier Netanyahu. Taki rozwój wypadków jest na rękę Waszyngtonowi i Moskwie, bo Amerykanie nie będą musieli angażować się zbrojnie w konflikt syryjski, będą mogli wycofać się z Syrii i skupić się na innych częściach świata, natomiast Rosjanie nie są już marginalizowani na arenie międzynarodowej z związku z wydarzeniami w 2014 roku, staną się głównym decydentem w kwestii syryjskiej oraz uzyskają dostęp do portów na Morze Śródziemne.

Co ciekawe i warte odnotowania, Stany Zjednoczone nie są już jedynym gwarantem bezpieczeństwa państwa położonego w Palestynie. Obecność i wpływy Federacji Rosyjskiej wzrosły w obszarze Bliskiego Wschodu w takim stopniu, iż izraelski Premier musi ubiegać się o względy Waszyngtonu i Moskwy, natomiast z rosyjskiego punktu widzenia, kwestia Izraela jest dobry punktem wyjścia do poprawy stosunków ze Stanami Zjednoczonymi.

Ponadto, jeśli chodzi jeszcze o kwestię Syrii, to został poruszony wątek odbudowy kraju syryjskiego, spustoszonego przez toczącą się wieloletnią wojnę. Jak zasugerował prezydent Putin, mogło by dojść do zorganizowania rozmów w Astanie w stolicy Kazachstanu, podczas których do rozmów zasiadły by takie państwa jak Rosja, Iran, Syria wraz z tak zwaną małą grupą państwa, a mianowicie Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Arabia Saudyjska i Jordania. Wiadomo, po wojnie czas teraz na okupację ekonomiczną Syrii i wejście wielkich zagranicznych korporacji.

Prezydenci Trump i Putin przyznali wzajemnie, iż różnią się co do kwestii statusu Krymu. Każda ze stron na tą chwilę trzyma się mocno swoich postanowień. Stanowisko Moskwy jest takie, że ludność krymska zagłosowała w referendum w sprawie powrotu do Rosji, a to głosowanie powinno zostać zaakceptowane, podobnie jak Falklandczycy głosowali w referendum, aby pozostać częścią Wielkiej Brytanii. W szerszej kwestii dotyczącej Ukrainy, Putin wezwał Trumpa do wywierania większego nacisku na Ukrainę, by ta zrobiła więcej, aby dostosować się do porozumień z Mińska. Podkreślił także, że Ukraina nigdy nie może dołączyć do sojuszu państw NATO. Strona amerykańska utrzymuje konieczność zwrotu Krymu do Ukrainy w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję. W moim odczuciu aneksję Krymu należy traktować jako fakt dokonany, gdyż z punktu widzenia interesu rosyjskiego jest to ważny obszar z portami transportowymi, a kontrola tego regionu zwiększa dominację Rosji na Morzu Czarnym i jednocześnie otwiera w pewnym stopniu drogę na Morzę Śródziemne. Nie bez powodu Turcja zaczęła bardziej orientować się na Rosję. Poza tym, według osób uczestniczących w czasie helsińskiego spotkania, prezydent Putin miał zaoferować prezydentowi Trumpowi organizację referendum pod międzynarodowymi auspicjami by mieszkańcy separatystycznych terenów, między innymi Doniecka mieli możliwość wypowiedzenia się w kwestii statusu przynależności tych ziem.

W kontekście bezpieczeństwa państwa polskiego, ważną kwestią rozmów amerykańsko-rosyjskich mogło być ciche przyzwolenie Stanów Zjednoczonych na budowę drugiej nitki gazociągu Nord Stream 2 na dnie Morza Bałtyckiego łączącego Rosję i Niemcy, tym samym podwajając obecną przepustowość już istniejącego morskiego połączenia gazowego. W zamian za nieoficjalną amerykańską zgodę realizacji rosyjsko-niemieckiego projektu gazowego , Rosja nie ingerowałaby w sprzedaż amerykańskiego gazu skroplonego do Europy. Poza tym, Rosja może naciskać na Stany Zjednoczone, by te nie zakładały stałych wojskowych baz w Polsce, a obecność amerykańskich wojsk była jedynie rotacyjna. Jest to mechanizm, który państwo polskie doświadczyło wcześniej i niewykluczone, że doświadczymy tego ponownie. Rozprężenie stosunków amerykańsko-rosyjskich po wojnie Rosji z Gruzją, doprowadziło do tego, iż ówczesny amerykański prezydent Barack Obama w 2009 roku wycofał Stany Zjednoczone z planowanej budowy tarczy antyrakietowej na terenie Rzeczpospolitej. Nie wykluczone, że historia się powtórzy wraz z ociepleniem stosunków amerykańsko-rosyjskich, a już zapowiadane jest drugie spotkanie przywódców w Waszyngtonie pod koniec tego roku. Do analogicznego mechanizmu odprężenia stosunków między dwoma stronami dochodziło już dużo wcześniej w historii, a mianowicie mam na myśli spotkanie prezydenta Ronalda Regana z ówczesnym przywódcą ZSRR Michaiłem Gorbaczowem, które dało początek umowie redukcji arsenału nuklearnego i powolnemu kontrolowanemu upadkowi ZSRR.

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, iż spotkanie w Helsinkach należy postrzegać jako tło dynamicznie rozwijających się obecnie stosunków amerykańsko-chińskich. W zależności od intencji Rosji, może to być preludium do ukształtowania się w przyszłości strategicznego amerykańsko-rosyjskiego sojuszu przeciwko wzrastającej dominacji i potędze Chin. Historia pokazała, że sojusz państwa morskiego z państwem kontynentalnym przeciwko wzrastającej dominacji innego państwa jest naturalnie występującym prawidłem geopolitycznym, dla przykładu można tutaj wskazać sojusz amerykańsko-radziecki przeciwko nazistowskim Niemcom, czy równoległy sojusz amerykańsko-chiński przeciwko Japonii a później sojusz amerykańsko-chiński przeciwko ZSRR. Ówczesna Rosja, dzięki swojemu położeniu geograficznemu w swojej polityce międzynarodowej wykorzystuje dywidendę geograficzną wraz z agresywną prezentacją siły wojskowej do osiągania swoich żywotnych imperialnych interesów państwowych.  W krótkoterminowych horyzoncie czasu przybliżenie się Rosji i Chin leży w rosyjskim interesie, natomiast w perspektywie długoterminowej Chiny są dla Rosji zagrożeniem.

Z punktu widzenia amerykańskiego, ostatnia żywa współpraca gospodarczo-militarna Chin i Rosji, może być niepokojąca, jednak taka sytuacja nie powinna dziwić skoro Stany Zjednoczone i Unia Europejska nałożyły cła gospodarcze na Rosję. Szacuje się że, wymiana handlowa chińsko-rosyjska w roku 2018 sięgnie $100 miliardów, a w przyszłym roku wymiana będzie na jeszcze wyższym poziomie. Ożywioną współpracę można zauważyć również w sektorze energetycznym, gdzie szybko rozwijająca się gospodarka chińska potrzebuję energii do wzrostu a ponadto polityka odchodzenia od pozyskiwania energii z węgla kamiennego doprowadzi do konieczności zastąpienia tego surowca energetycznego innym, między innymi rosyjskim gazem ziemnym, poprzez gazociąg Siła Syberii.

Drugim sygnałem ostrzegawczym dla Amerykanów może być fakt drastycznego pozbywania się amerykańskich obligacji skarbowych przez Rosję. W zeszłym tygodniu raport amerykańskiego Departamentu Skarbu pokazuje, że Rosja upłynnia swoje aktywa dolarowe w rekordowym tempie, sprzedając cztery piąte swojego długu rządowego wyrażonego w amerykańskiej walucie o wartości $81 miliardów, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Akcja wyprzedaży rozpoczęła  się w kwietniu, kiedy Stany Zjednoczone nałożyły uciążliwe sankcje na sojuszników prezydenta Władimira Putina.

Rosyjski Bank Centralny nie zaktualizuje szczegółów dotyczących swoich zagranicznych udziałów do końca tego roku, ale są już pewne wskazówki.  Miesięczne statystyki zamieszczone na stronie internetowej Banku Rosji pokazują, że depozyty w innych bankach centralnych, instytucjach międzynarodowych i pożyczkodawcach zagranicznych wzrosły o równowartość 47 miliardów dolarów w kwietniu i maju tego roku.

Prezydent Władimir Putin od dawna wyraża się przeciwko monopolowi dolara, nawet odnosząc się do Stanów Zjednoczonych jako pasożyta za życie ponad możliwości jakie posiada. W maju tego roku, po tym, jak zaprzysiężono go na czwartą kadencję, rosyjski przywódca posunął się dalej i wezwał do odejścia od dolara amerykańskiego, aby wzmocnić ekonomiczną suwerenność kraju. Jednak łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Zwłaszcza w kraju, który swoje główne towary eksportowe, czyli ropę i gaz ziemny sprzedaje za amerykańskie dolary, co prezydent Władimir Putin określił jako ciężar, przeszkodę, z którego Rosjanie muszą się uwolnić. Mimo to Bank Centralny Rosji musi utrzymywać pewien poziom amerykańskich dolarów w swoich rezerwach, aby zagwarantować pomóc bankom komercyjnym w zarządzaniu płynnością i interweniować na rynkach walutowych w razie potrzeby. Wiele największych firm w kraju zarabia w amerykańskiej walucie, ale większość swoich wydatków, w tym podatków i wynagrodzeń, płatnych jest w rosyjskich rublach. Jednak wymiana handlowa za eksport rosyjskiej ropy naftowej może równie dobrze odbywać się za pomocą kontraktów terminowych denominowanych w chińskiej walucie.

Będąc jednocześnie członkiem grupy wzrastających państw BRICS (Brazylia, Rosja Chiny, Indie, Republika Południowej Afryki), która otwartym tekstem sprzeciwia się do dominującej roli Stanów Zjednoczonych i została stworzona w celu przynajmniej policentryzacji świata, Federacja Rosyjska może dużo oczekiwać od Amerykanów w zamian za zmienienie frontu i zawiązaniu strategicznego sojuszu wymierzonego przeciwko wzrastającej ekonomicznej dominacji Chin na całym świecie. Spotkanie w finlandzkiej stolicy, może więc być punktem zwrotnym w relacjach amerykańsko-rosyjskich, jednak mając na uwadze osłabienie się Stanów Zjednoczonych po kryzysie finansowym w latach 2008-2009, to od Rosji będzie zależeć, którą ścieżkę wybierze. Czy będzie za utrzymaniem dotychczasowego systemu światowego z dominującą rolą Stanów Zjednoczonych czy będzie orientować się na stworzenie nowego ładu międzynarodowego.

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »