Press "Enter" to skip to content

Czarne chmury nad chińską gospodarką?

Donald Trump wygrał wybory prezydenckie z chwytliwym hasłem na ustach “America First”, przekonując swoich wyborców, iż Stany Zjednoczone staną się znów wielkim krajem. W mediach wiele się mówi o podobieństwach łączących obecnie urzędującego amerykańskiego prezydenta z byłym prezydentem Ronaldem Reaganem. Nic w tym dziwnego zważywszy na fakt, iż Donald Trump na potrzeby swojej kampanii prezydenckiej używał sloganu “Make America Great Again“, który nawiązuje do hasła kojarzonego z całą prezydenturą Reagana, a mianowicie „Let’s Make America Great Again”. Ronald Reagan musiał wówczas zmierzyć się ze skutkami kryzysu naftowego, który wywołał długotrwałą stagflację amerykańskiej gospodarki. Donald Trump ma o wiele trudniejsze zadanie do wykonania. Nie dość, że musi poradzić sobie ze słabnącą amerykańską gospodarką, to wyzwaniem stają się rosnące chińskie wpływy na całym świecie.

Polityka zagraniczna Trumpa, burzy po kolei dotychczasowe umowy międzynarodowe między Stanami Zjednoczonymi a pozostałymi krajami, przyczyniając się do powstawania chaosu i brak stabilności w stosunkach między państwami. Wycofanie się z umów handlowych łączących kontynenty obu ameryk, europejskiego, azjatyckiego i oceanii spowodowały niezadowolenie wśród lokalnych sojuszników, a nałożenie taryf celnych na stal i aluminium importowane do Stanów Zjednoczonych pogorszyły tylko sytuację. Amerykanie muszą zmienić aktualny system światowy, by bardziej służył ich gospodarce. W konsekwencji zachodzącego procesu zmian, Chiny stały się orędownikiem i obrońcom globalizacji, otwartości na swobodną wymianę handlową między krajami na całym świecie.

Oczywiście pomimo odejścia Donalda Trumpa od propagowania wolności światowej wymiany handlowej na rzecz amerykańskiego protekcjonizmu, Stany Zjednoczone nie ułatwiają sprawy Państwu Środka i stosują różne środki w celu negatywnego oddziaływania na chińską gospodarkę. To znaczy dzięki skoordynowanemu działaniu, polegającym na nałożeniu taryf celnych na importowane chińskie produkty i towary wraz z kreowaniem czarnego PR’u w świecie wobec chińskich przedsiębiorstw i polityce państwa.

O ile amerykańskie cła zostały nałożone już na znaczną część produktów i towarów pochodzących z Chin, sięgających wartości $250 miliarda, to nadal istnieje ryzyko podjęcia dalszych kroków przez amerykańską administrację. Duże znaczenie będą miały nachodzące listopadowe rozmowy między przedstawicielami obu zainteresowanych stron podczas szczytu G20 w Buenos Aires w Argentynie. Jeśli dojdzie do fiaska negocjacji, nowa lista produktów objęta amerykańskimi  taryfami celnymi, o wartości $257 miliarda, zostanie ogłoszona na początku grudnia. Co oznacza, że potencjalne restrykcje handlowe weszłyby w życie w czasie chińskiego Nowego Roku Księżycowego na początku lutego nadchodzącego roku. Czas pokaże, czy informacja o nowych cłach handlowych to tylko przygrywka do mających się odbyć niebawem rozmów, by zyskać lepszą pozycję przez stronę amerykańską czy realna groźba skierowana w chińską stronę. Czas jednak w tym przypadku gra na korzyść Pekinu.

Amerykańskie restrykcje handlowe przeciw chińskim produktom to jedno, gdyż w odpowiedzi Pekin może negocjować z innymi państwami warunki handlowe w celu zmniejszenia skutków wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Aby zabezpieczyć się przed taką możliwością, strona amerykańskie ucieka się do zdyskredytowania Chin w oczach światowej opinii publicznej i całego światowego biznesu, tak by partnerzy handlowi odwrócili się od chińskich dostawców, zwłaszcza z segmentu technologicznego.  Ujawniony w zeszłym miesiącu skandal szpiegowski, w którym uwikłane są chińskie tajne służby wraz z państwowymi przedsiębiorstwami daje mocny przekaz światu, że nikt nie może czuć się bezpiecznie. Wyrafinowane chińskie techniki szpiegowskie przeniknęły głęboko w struktury amerykańskiej administracji, infiltrując sieć amerykańskiego Departamentu Obrony, centrum danych CIA i sieć pokładowych okrętów amerykańskiej Marynarki Wojennej. Przekaz jest jasny. Chiny jako światowy producent różnorakich dóbr stanowią zagrożenie w wymiarze bezpieczeństwa każdego państwa.

W rezultacie tych rewelacji, Stany Zjednoczone uruchomiły własne procedury prawne oskarżając firmy z Chin i Tajwanu oraz trzy osoby fizyczne o kradzież tajemnic handlowych z amerykańskiej firmy przemysłu elektronicznego. Chodzi tutaj o chińską firmę Fujian Jinhua Integrated Circuit Co. i tajwańską firmę United Microelectronics Corp. Pod warunkiem zasądzenia winy, każda z firm może liczyć się z maksymalną grzywną w wysokości ponad $20 miliardów dolarów. Co więcej strona amerykańska podjęła kroki w celu nałożenia zakazu na eksport produktów wytworzonych dzięki wykradzionych tajemnic handlowych przez te firmy do Stanów Zjednoczonych. Oskarżenia w stosunku do Chin, że nieuczciwie nabywają technologię o ważnym znaczeniu, stanowią sedno nasilających się napięć amerykańsko-chińskich napięć.Administracja Trumpa chce zmusić amerykański biznes do zmiany swoich chińskich kontrahentów w łańcuchu dostaw, a najlepiej jak cały sprzęt technologiczny i podzespoły były produkowane tylko i wyłącznie przez amerykański przemysł. Stąd slagany “America First” czy “Make America Great Again”.

Czarny PR stosowany przez Amerykanów jest również próbą wymierzenia ciosu w ogłoszony w 2015 roku, 10-cio letni program o nazwie “Made in China 2025“, dzięki któremu Państwo Środka ma zmodernizować swoją bazę produkcyjną poprzez szybki rozwój dziesięciu gałęzi przemysłu wysokich technologii. Najważniejsze z nich to samochody elektryczne i inne nowe pojazdy energetyczne, technologia informacyjna nowej generacji (IT), telekomunikacja oraz zaawansowana robotyka i sztuczna inteligencja. Program ma na celu wykorzystanie dotacji rządowych, zmobilizowanie przedsiębiorstw państwowych i dążenie do nabycia własności intelektualnej, aby nadrobić zaległości technologiczne w stosunku do Zachodu w zaawansowanych gałęziach przemysłu, a następnie zdominować świat pod względem produkcji technologii. Ostatecznym celem Pekinu jest zmniejszenie uzależnienia Chin od zagranicznych technologii i promocja chińskich producentów zaawansowanych technologii na globalnym rynku.

Prezydent Xi Jimping stał się obrońcą procesów globalizacji zachodzących na świecie, jednak Państwo Środka nie otwiera dostępu do swojego rynku zagranicznym podmiotom gospodarczym w takim stopniu, jakim by sobie tego życzyły. Chiny zajmują 59 pozycję, spośród 62 krajów ocenianych przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju pod względem otwartości na bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Europejska Izba Handlowa przeprowadziła ankietę w czerwcu tego roku wśród chińskich firm i  prawie połowa firm utwierdza się w przekonaniu, że przegapiono możliwości biznesowe ze względu na bariery regulacyjne lub ograniczenia w dostępie do rynku. Co więcej spodziewają się, że przeszkody będą wzrastać w ciągu najbliższych lat. Jeśli można kogoś winić to tylko chińskich czołowych przedstawicieli, którzy W styczniu podczas szczytu biznesowego w Davos, Wicepremier Liu He powiedział, że rok 2018 będzie decydującym rokiem dla reform, a “niektóre działania przekroczą oczekiwania społeczności międzynarodowej”. Niestety nic bardziej mylnego, do tej pory nie przeprowadzono żadnych znaczących reform gospodarczych otwierających chiński rynek na zagraniczne inwestycje. Dotychczas złagodzono jedynie przepisy dotyczące własności zagranicznych firm finansowych i producentów samochodów.

Ostatnie rewelacje dotyczące chińskiego szpiegostwa międzynarodowych korporacji, takich jak Apple, czy Amazon i amerykańskie oskarżenia o kradzież sekretów biznesowych mogą przykryć cieniem odbywające się między 5 a 10 listopada targi China International Import Expo, które mają być próbą Pekinu, by przeciwstawić się rosnącej krytyce odnośnie praktyk handlowych i biznesowych, poprzez sprowadzenie tysięcy zagranicznych firm na rodzimy rynek. Prezydenci lub premierzy z 18 krajów mają przybyć do Szanghaju, by wziąć udział w wydarzeniu, spodziewani są przedstawiciele rządowi od Rosji i Pakistanu po Wyspy Cooka, choć nie weźmie udziału w targach żaden przedstawiciel z zachodnich krajów. 

Nota bene, ciekawe czy ktoś pamięta jeszcze o skandalu z udziałem amerykańskiego NSA, kiedy to wyszło na jaw, że agencja podsłuchiwała rozmowy telefoniczne niemieckich doradców z Kanclerz Angelą Merkel.

Expo może symbolizować chęć Chin do zwiększenia wolumenu importu z innym krajów, ale na poziomie praktycznym firmy, które nie mają doświadczenia w Chinach mogą być wstrząśnięte – powiedział dyplomata z Ameryki Łacińskiej. “Ludzie myślą, że przybędą tu z mięsem lub kurczakiem i zaczną exportować je od jutra. To się nie stanie – powiedział. “Tu tak nie działa”. 

Ponadto, niedawne zarzuty ze strony Stanów Zjednoczonych, o tym że chiński wywiad próbował ukraść informacje o amerykańsko-francuskim silniku turbo-wentylatorowy opracowanym dla odrzutowców komercyjnych również mogą negatywnie wpłynąć na postrzeganie Chin na świecie. Targi The Airshow China, które odbędą się w nadbrzeżnym mieście Zhuhai w dniach 6-11 listopada, jest wydarzeniem podczas, którego Pekin zawsze ma możliwość zaprezentowania swojej rosnącej siły w lotnictwie przed zarządzającymi firmami z sektora lotniczego, dyplomatami międzynarodowymi i potencjalnymi kupcami broni z ponad 40 krajów. Analitycy twierdzą jednak, że nie spodziewają się w tym roku wielu nagłówkowych zapowiedzi ani wielkich transakcji, gdy wojna handlowa między Pekinem a Waszyngtonem przybiera na sile. Spowalniająca chińska gospodarka powoduje również, że firmy są ostrożne w podpisywaniu nowych kontraktów.

Podczas, gdy wystawy będą wypełnione samolotami od takich producentów jak Airbus SA i Embraer, to chiński główny symbol ambicji komercyjnych samolotów Commercial Aircraft Corp of China, nie będzie obecny. Starszy dyrektor generalny poinformował, że odbywają się loty testowe samolotów. Amerykański Boeing Co, który otwiera fabrykę w Chinach, nie pokaże żadnego ze swoich flagowych samolotów, ale tylko modele na swoim stoisku. “Nie spodziewamy się dużej frekwencji w tym roku”, powiedział chiński ekspert lotnictwa Li Xiaojin. “Jak Państwu wiadomo, chińska gospodarka nie radzi sobie dobrze w tym roku, więc firmy, które normalnie wysyłają 10-cio osobową grupę przedstawicieli, teraz wyślą tylko 5-cio osobową”.

Dopóki amerykańskie cła importowe nie dotkną całości wymiany handlowej między Waszyngtonem a Pekinem, to chińska gospodarka w dalszym ciągu będzie się rozwijać w tempie, którym europejskie kraje mogłyby sobie wymarzyć. Co więcej nadal będzie powiększać się deficyt wymiany handlowej, na który tak bardzo narzeka amerykański prezydent, a który bije aktualnie rekordy. Pogarszający się wizerunek chińskiej polityki państwa i praktyk chińskich firm, dzięki skoordynowanej amerykańskiej akcji informacyjnej może w negatywnym stopniu odbić się na przyszłych wynikach gospodarczych chińskich firm i kraju. Dużo mówi się o ukrytym zadłużeniu firm z Państwa Środka i gdyby założyć niższe niż dotychczas wyniki finansowe, a nawet straty, to te firmy hipotetycznie miałyby trudności z obsługą zaciągniętego długu. Masowe bankructwa firm czy grupowe zwolnienia pracowników wprowadziło by kraj w recesję gospodarczą i w najgorszym przypadku, może spowodować niepokoje społeczne wewnątrz Państwa Środka. Powstrzymałoby to Pekin na parę lat przed szybkim rozwojem gospodarczym i próbą negowania hegemoni Stanów Zjednoczonych.

 

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »