Press "Enter" to skip to content

Chińska broń w starciu ze Stanami Zjednoczonymi

Dzisiejszy wpis będzie swoistym rozszerzeniem do poprzedniego wpisu, w kontekście nabierającej coraz większego tempa wojny handlowej między Stanami Zjednoczonymi a resztą świata. O ile wszystkie działania, które zostały podjęte przez przedstawicieli krajów biorących udział w sporze handlowym wskazują na fakt wzmożonych starań ku temu, by wywołać efekt inflacji nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w pozostałych krajach, to nie wspomina się o tym, jak Chiny mogły by faktycznie zagrozić amerykańskiej gospodarce i położyć kres całemu szaleństwu. Choć prawdę mówiąc, sposoby te mogły by z jednej strony zakończyć trwający konflikt gospodarczy a z drugiej mogły by być początkiem konwencjonalnej wojny. Wszystko oczywiście w zależności od reakcji Stanów Zjednoczonych czy były by skłonne pójść na ustępstwa czy nadal tkwić przy swoich celach strategicznych.

Pierwszym ze sposobów jakim Chiny mogą wywierać presję na amerykańską administrację do zmiany narracji i podejścia do rozwiązywania konfliktu handlowego jest dalszy plan nakładania ceł importowych na amerykańskie produkty przy jednoczesnym zniesieniu taryf importowych na produkty z innych krajów i promocji rozliczania się w handlu międzynarodowym przy użyciu chińskiej waluty. Chodzi o to by nie dopuścić do tego by Stany Zjednoczone miały jakiekolwiek korzyści ze wzrostu i rozwoju Chin. Oczywiście jest już to realizowane między innymi w wymianie handlowej z Federacją Rosyjską. Rosnące zapotrzebowanie Chin na energię może wymóc również wymianę handlową surowców energetycznych w yuan’ie z Arabią Saudyjską czy Iranem, na który ponownie zostały nałożone sankcje gospodarcze.

Pod szczególnym ostrzałem jest i powinien być z punku widzenia Pekinu import amerykańskiej soi, której Chiny są światowym liderem pod względem konsumpcji. Chiński import odpowiada za 60% eksportu surowców rolnych ze Stanów Zjednoczonych a nasiona soi wykorzystywane są między innymi do produkcji oleju do smażenia i pożywienia dla zwierząt.

Zamiast sprowadzać nasiona soi ze Stanów Zjednoczonych, Chiny mogą zdecydować się na zwiększenie importu od dwóch innych producentów soi a mianowicie Brazylii i Argentyny. Oczywiście nagłe nałożenie ceł na amerykańską soję wywoła w samych Chinach dużą podwyżkę cen tego surowca rolnego i import argentyńskiej i brazylijskiej soi nie zaspokoi w pełni rosnącego popytu chińskiego na ten towar. Aby zmniejszyć efekt ceł na ceny soi, zdecydowano się na zniesienie ceł importowych na paszę dla zwierząt i soję z bliskich azjatyckich krajów sąsiednich, czyli Bangladeszu, Indii, Laosu, Korei Południowej i Sri Lanki. Nakładając cła na amerykańskie produkty rolne, Chiny celują w jeden z nielicznych sektorów gospodarki amerykańskiej, który utrzymuje nadwyżkę handlową. Soja jest jednym z największych amerykańskich towarów eksportowanych do Chin – w tym roku ustępując jedynie eksportowi samolotów cywilnych i pojazdów silnikowych. Podwyższenie opłat celnych na amerykańską soję i inne produkty rolne ma również swoje drugie znaczenie, a mianowicie spadek eksportu i zysków z produktów rolnych dotknie bezpośrednio te stany, w których Donald Trump miał przewagę podczas wyborów prezydenckich z 2016 roku. Następne wybory prezydenckie mają odbyć się w listopadzie w 2020 roku i do tego czasu farmerzy soi z Iowa, tytoniu z Północnej Karoliny, sorgo z Teksasu i Kansas mogę nie być już tak przychylni do drugiej kadencji obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zamiana na stanowisku głowy Państwa byłaby nowym rozdaniem dla Chin w kształtowaniu relacji z Amerykanami. Chiny muszą selektywnie dobierać amerykańskie produkty, które zostaną obarczone opłatami granicznymi. 

Chiny, największy na świecie konsument energii, stały się jednym z kluczowych nabywców amerykańskiej ropy, od czasu gdy Waszyngton zezwolił na sprzedaż ropy za granicę po 40 latach zakazu. W tym samym czasie Chiny mają stać się największym na świecie nabywcą skroplonego gazu ziemnego (LNG). Pekin zobowiązał się ogłosić dodatkowe cła na pozostałe amerykańskie towary, w tym ropy naftowej, LPG, benzyny, nafty, oleju opałowego i gazu ziemnego. Zakup surowców energetycznych z pominięciem tych dostarczanych ze Stanów Zjednoczonych było bo znaczącym wydarzeniem zwłaszcza w rozliczeniach z użyciem chińskiej waluty zamiast dolara amerykańskiego.

Ponadto chińscy decydenci muszą również podjąć środki zaradcze w celu pobudzenia popytu konsumpcyjnego wewnątrz Państwa Środka, gdzie populacja ludzi w roku 2017 wyniosła prawie 1,4 mikliarda obywateli, z czego 71,7% stanowią osoby w wieku od 15 do 65 lat. Pozwoliłoby to na podtrzymanie wzrostu i rozwoju Chin, uniezależniając się w pewnym stopniu od ryzyka eksportu i blokad morskich szlaków handlowych. Chiny co roku redukują przepisy gospodarcze, jednocześnie ułatwiając prowadzenie działalności gospodarczej swoim obywatelom, a także redukują wymagania dla zagranicznych podmiotów, które chcą prowadzić biznes w granicach chińskich.

Drugim sposobem na wywarcie znaczącego wpływu na amerykańską administrację w ramach toczącej się wojny handlowej jest ewentualna blokada eksportu chińskiego metali ziem rzadkich dla amerykańskich podmiotów z sektora high-tech. Dzięki temu, że rosyjska spółka Gazprom posiada niespełna 40% udziału w rynku dostaw gazu ziemnego na rynek europejski, czyni to de facto Federację Rosyjską monopolistą w dostawach tego surowca energetycznego i daje możliwość wywierania wpływów politycznych poprzez groźby zakłócenia w dostawach, tak Chiny są monopolistą w wydobyciu metali ziem rzadkich i one tutaj dyktują warunki.

Państwo Środka odpowiada za 80-90% wydobycia tych metali, które są konieczne do produkcji szerokiej gamy produktów zaawansowanych technologicznie od smartfonów, samochodów elektrycznych, paneli słonecznych aż po turbiny wiatrowe. Metale ziem rzadkich określane są jako witaminy dla przemysłu wysokiej technologii, nie ma na nie substytutów i dlatego są tak ważne z punktu widzenia strategicznego. Warto przypomnieć sytuację, jaka miała miejsce w roku 2010, kiedy Chiny zablokowały eksport metali ziem rzadkich do Japonii, gdy na spornych wodach terytorialnych został aresztowany kapitan chińskiej łodzi. Konflikt został zażegnany, ale ta sytuacja powinna dawać do myślenia Amerykanom, gdyż z dnia na dzień takie spółki jak Boeing czy Lockheed Martin mogą zostać pozbawione dostaw strategicznego surowca do produkcji samolotów, satelity czy szerokiego asortymentu sprzętu wojskowego. Na wiosnę tego roku obiegła świat informacja, że Japonia w odległości około 1 900km od swoich wybrzeży odkryła duże, wysokiej jakości złoża metali ziem rzadkich. Jednak zanim dojdzie do eksploatacji tych złóż mogą minąć lata jak nie dziesiątki lat z tego względu, że złoża zlokalizowane są na głębokości około 5,5 km, a obecna technologia może nie być zdolna do pozyskiwania cennego surowca z takiej głębokości.

Stany Zjednoczone są najbardziej zadłużonym krajem w historii świata i na dzień dzisiejszy dług narodowy sięga rekordowych 21 200 miliardów dolarów amerykańskich oraz ocenia się, że do 2040 roku dług osiągnie wartość 150% PKB gospodarki amerykańskiej przy czym obsługa długu będzie kosztować budżet amerykański 6% PKB.

Największym wierzycielem Stanów Zjednoczonych są Chiny, które swoje nadwyżki w handlu międzynarodowym lokują w amerykańskie obligacje skarbowe. Nie wiadomo, czy dojdzie do dalszej eskalacji napięcia między Waszyngtonem a Pekinem, ale jedno jest pewne. Jeśli cała ta wojna handlowa, nie ma na celu wywołania jedynie ogólnoświatowej inflacji, a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, a jest skierowana bezpośrednio w Państwo Środka to Chińczycy mogą zacząć masowo pozbywać się amerykańskich obligacji w takim stopniu, że żaden inny kraj nie będzie w stanie kupić takiej ilości długu. Wzrost rentowności obligacji może wywrócić do góry nogami finanse amerykańskie, a nawet mogłoby dojść do upadku obecnego systemu finansowego. Gdyby nie fakt, że Stany Zjednoczone są twórcą obecnego systemu opartego o dolara amerykańskiego w rozliczeniach międzynarodowych i przetrzymywany jest jako główna rezerwa walutowa przez wszystkie kraje świata to już dawno państwo amerykańskie stałoby się bankrutem. Obligacje amerykańskie mogą zostać użyte przez Chiny jako narzędzie do wywierania wpływów.

Pod koniec marca tego roku została przedstawiona ustawa w amerykańskiej Izbie Reprezentantów, która by przywracała powiązanie dolara amerykańskiego z określoną wagą złota, z tym że do dnia dzisiejszego nie wiadomo jaki jest dalszy los tej ustawy. Może to być ostatnia próba ratowania systemu opartego o pieniądzu dłużnym. Choć ciężko mi w to samemu uwierzyć. Nasuwa się pytanie czy Amerykanie przypadkiem nie wyprzedali całych swoich zapasów cennego kruszca, gdyż aktualizacja stanów w skarbcach nie była dokonywana od bardzo dawna. Znane natomiast jest zamiłowanie Chińczyków do żółtego metalu. Oficjalne statystyki podaj, że obecne rezerwy złota Chin wynoszą nieznacznie ponad 1800 ton, przy 8134 tonach wykazywanych przez Stany Zjednoczone.

Dużo się spekuluje na temat tego czy Chiny były by wstanie oprzeć swoją walutę o złoto. Jeszcze do niedawna nikt nie chciał wierzyć, że Chińczykom uda się z sukcesem uruchomić kontrakty terminowe na ropę denominowane w chińskiej walucie, rzucając jednocześnie wyzwanie petrodolarowi. Chiny to ambitny kraj, stawiający przed sobą wysokie cele i prędzej czy później możemy być świadkami powiązania chińskiej waluty z cennym kruszcem, co przełożyłoby się od razu na zmniejszenie zaufania do dolara amerykańskiego.

Czas pokaże, czy wspomniane powyżej sposoby na oddziaływanie na amerykańską politykę zostaną użyte przez stronę chińska. Co do jednego nie mam wątpliwości. Żyjemy w ciekawych czasach, ale także bardzo niebezpiecznych.

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »