Press "Enter" to skip to content

Branża lotnicza na krawędzi

Branża podróży lotniczych jest jedną z wielu, która została najbardziej dotknięta globalną epidemią koronawirusa.

Można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że branża podróży lotniczych została dosłownie zdewastowana. W samych Stanach Zjednoczonych ruch na niebie spadł o 95% w porównaniu do roku poprzedniego, natomiast w skali globalnej odnotowano spadek liczby lotów międzynarodowych o 65%.

Doszło do zjawiska bezprecedensowego, kiedy lotniska na całym świecie świecą pustkami. Aby radzić sobie w tych trudnych czasach, część przewoźników wykorzystuje samoloty pasażerskie, aby przewozić drobnicowe towary. Jednak około 2/3 samolotów komercyjnych w skali globalnej zostało dosłownie uziemionych. Nigdy w historii ludzkości nie zdarzyło się, aby tak ogromna liczba samolotów pozostała na ziemni, w tak krótkim okresie czasu. Jest to mniej więcej 14-15 tys. samolotów, które nie znajdują się tam, gdzie powinny się znajdować, czyli w powietrzu. Wszystkie samoloty komercyjne, które siłą rzeczy nie mogły wznieść się ku przestworzom, musiały znaleźć swoje miejsce. Wymagało to, niezwykłych kompetencji logistycznych i technologicznych, aby zapanować nad powstałym chaosem na ziemi.

W obliczu spadku popytu na loty pasażerskie, amerykańskie linie lotniczne Delta i United po raz pierwszy od przeszło pięciu lat odnotowały straty finansowe za pierwszy kwartał tego roku. Linie American Airlines informują, że ich PRZYCHÓD z działalności jest o 90% niższy niż ten za ubiegły rok. Konieczność znalezienia miejsca postoju dla wszystkich samolotów na czas epidemii ponosi za sobą dodatkowe koszty i pogłębiają straty finansowe. Samoloty wymagają okresowych przeglądów technicznych i serwisowania, a co za tym idzie muszą zostać gdzieś “zaparkowane” na dłuższy czas. A gdy około 60% całej floty lotniczej jest uziemiona powstaje poważny problem logistyczny.

Logistyczny koszmar

W najbardziej ruchliwym okresie roku szacuje się, że mogło znajdować się w powietrzu około 20 tys. samolotów na całym świecie. Na koniec roku 2019, globalna flota lotnicza wyniosła około 24 tys. samolotów, a teraz około 16 tys. tych maszyn musi znaleść miejsce postoju. Liczba ta może jeszcze wzrosnąć, gdyż linie lotnicze nadal rezygnują z obsługi połączeń lotniczych. Nigdy w historii nie było takiej sytuacji, aby w jednym momencie, tak wiele maszyn musiało na raz znaleźć miejsce postoju. Linie lotnicze muszą znaleźć sposób aby praktycznie cała ich flota znalazła się na ziemi. Przelot nad amerykańskimi lotniskami pokazuje dziesiątki samolotów poukładanych na wydzielonych miejscach do serwisowania i z przeznaczeniem dla starych maszyn, jak kawałki puzzli. Lotnisko Southern California Logistics Airport, zwane jako Victorville Airport już wcześniej przyjęło flotę samolotów Boeing 737 Max linii Southwest Airlines, które zostały uziemione w związku z dwiema katastrofami lotniczymi i toczone jest śledztwo nad technicznymi aspektami tych maszyn. Dodatkowo doszły obecnie setki innych samolotów przez brak popytu na podróże lotniczne. Victorville wspólnie z cmentarzyskiem w Roswell, Nowym Meksyku i Tucson to trzy główne lokacje do przetrzymywania samolotów, które kolektywnie jak dotąd liczą 800 uziemionych maszyn. Od czasu do czasu zdarza się by maszyny lotnicze były parkowane na jakiś czas, jednak nie na taką skalę jak aktualnie.

Przelot nad lotniskiem Southern California Logistics Airport. (CNBC)

Aby jak najlepiej zobrazować skalę przedsięwzięcia należy zwrócić uwagę na rozmiary samolotów. Oficjalne wymiary boiska do gry w piłkę nożną podane przez FIFA w 2008 roku to 105 metrów długości i 68 metrów szerokości. Rozpiętość skrzydeł (szerokość) na przykład samolotu Boeing 737 (do 215 pasażerów) to około 35 metrów i długość około 42 metrów, natomiast największy model Airbusa, czyli A380 ma długość około 73 metrów i rozpiętość około 80 metrów (do 525 pasażerów). Utrzymywanie takiej ilości samolotów na ziemi wymaga ogromnej ilości przestrzeni, a miejsca na lotniskach jest wystarczajaco wiele, aby zmieściły się wszystkie uziemione maszyny. 

Dlatego linie lotnicze zwróciły się o pomoc do francuskiego producenta samolotów. Dzięki technologicznym rozwiązaniom, Airbus może sprawnie zarządzać wszystkimi przyjmowanymi maszynami. Skywise, to cyfrowa platforma do kontrolowania stanu technicznego maszyn. Określa potrzeby konserwacyjne i czas ich trwania w danym zakładzie oraz pozwala śledzić położenie danej maszyny. W odpowiedzi na epidemię Airbus dodał nową funkcję, która pozwala klientom znaleźć miejsce do parkowania swoich maszyn. Czynniki takie jak czas w jakim samolot nie będzie użytkowany,  potrzeby konserwacyjne i ich czas wykonania, odgrywają kluczową rolę w znalezieniu odpowiedniego miejsca do postoju maszyn. 

Dodatkowe koszty

Samoloty pasażerskie kosztują setki milionów dolarów a ich konserwacja i prace serwisowe też wymagają wysokich nakładów kapitałowych. Nawet w przypadku fazy postojowej, muszą mieć włączone silniki, płyny powinny podlegać wymianie tak samo jak opony samolotu. A to tylko krótka lista rzeczy, które powinny zostać zrobione. Dlatego część lini lotniczych decyduje się na przelot z kilkoma pasażerami, tylko po to aby utrzymać maszyny w ruchu. Jeśli wiadomo, że maszyny przez dłuższy okres pozostaną nieużytkowane, to wysyła się je na pustynię. Suchy klimat zapobiega powstawaniu korozji. Jednak po dłuższym czasie nie użytkowania, samoloty wymagają więcej prac serwisowych, przywracających ich do życia, niż w przypadku gdy są w ciągłym ruchu. Linie Eithad Airways przyjęło ponad 100 samolotów do głównej bazy Abu Dhabi, gdzie silniki i czujniki tych maszyn zostały zabezpieczone specjalnymi foliami, aby drobinki piasku nie dostały się do krytycznych części. 

Międzynarodowy port lotniczy Abu Dhabi. (CNBC)

Długi powrót do normalności

Osoby związane z sektorem podróży lotniczych szacują, iż powrót do ruchu lotniczego sprzed wybuchu epidemii może zająć od dwóch do trzech lat. Aby przetrwać nadchodzące ciężkie czasy, linie lotnicze zdecydowały się do konsolidacji swojej floty, by ciąć koszty gdzie się da. Dopóki granice państw nie zostaną otwarte dla podróżnych, tak długo nie zostaną uruchomione loty międzynarodowe, a samoloty pozostaną uziemione. Sektor podróży lotniczych radził sobie świetnie tuż przed koronawirusem, miał jeden z najwyższych poziomów zatrudnienia, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. W ciągu ostatnich 17 lat, linie lotnicze zatrudniały rzesze nowych pilów, stewardesy spodziewając się kontynuacji wielkiego boomu ruchu lotniczego. W tym momencie odnotowują ogromne straty finansowe nie odnotowywane od dekady, a cały sektor walczy o przetrwanie. 

Spadek popytu na loty komercyjne przełoży się bezpośrednio na znaczący spadek zamówień nowych maszyn u producentów takich jak Boeing i Airbus. Dwaj najwięksi producenci już zdecydowali się na znaczące cięcie produkcji, a także zwolnienia pracowników. Długotrwałe uziemienie niektórych maszyn może spowodować, przejście ich na wcześniejszą emeryturę. Tuż przed nadejściem kryzysu, linie lotnicze musiały czekać na odbiór nowych maszyn, ze względu na opóźnienia w produkcji. Boeing i Airbus, które zdominowały produkcję, wyprzedały swoje najlepiej sprzedające się modele samolotów, a co za tym idzie moce przerobowe, już pięć lat temu. Należy spodziewać się odwrotu sytuacji, gdzie zamówienia są anulowane lub przesuwane w czasie. 

Około 6 tys. samolotów z tych, które zostały obecnie uziemione, mają 15 i więcej lat użytkowania. Co więcej, około 4 tys. uziemionych maszyn ma 20 i więcej lat użytkowania. W związku z tym około 20% całej floty lotniczej zmierza ku kresu swoich dni. Linie lotnicze są w sytuacji, w której muszą decydować, które maszyny lotnicze pozostaną w użytkowaniu, a na które nie będzie się już opłacać wydawać milionów USD na konserwacje i prace serwisowe. Wpływ tej sytuacji na sektor może być dramatyczny. 

Kraje na całym świecie powoli odmrażają sektory swoich gospodarek, jednak nie ma jasno określonego przedziału czasowego, kiedy wszystko wróci do normalności sprzed epidemii. Pewne jest, że przez kolejny miesiąc, większość z uziemionych maszyn pozostanie na swoim miejscu, a sektor lotniczy nadal będzie cierpieć. 

Znamienna może być wypowiedź jednego z najbardziej znanych inwestorów, czyli Warrena Buffetta na temat sektora lotniczego. Buffett podczas corocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy Berkshire Hathaway powiedział, że pomylił się inwestując w przemysł lotniczy. Całkowicie wyprzedał posiadane 11 proc. udziałów w Delta Air Lines, 10 proc. American Airlines, 10 proc. Southwest Airlines i 9 proc. United Airlines. Firma była jednym z największych udziałowców ww. przewoźników.

“Nie będziemy finansować firm, które… według nas będą przepalać pieniądze w przyszłości” 

Warren Buffet podczas corocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy Berkshire Hathaway.

Najgorsze dla sektora podróży lotniczych jak i producentów samolotów może jeszcze nadejść. Nie są wykluczone bankructwa linii lotniczych czy większa konsolidacja w branży.

Źródło: CNBC, Forbes, Cnet, BBC, Reuters.

Podziel się:


Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »